A więc w końcu się udało! :)
Wreszcie znalazłam trochę czasu, żeby dokończyć torbę. Zrobić ją od A do Z! W zasadzie to powinnam to świętować, biorąc pod uwagę moje wszystkie wcześniejsze zaczęte i nie skończone projekty...
No to przejdźmy do szczegółów. Torba pleciona (tak jest - pleciona! Ostatnio uwielbiam plecionki!) z dzianiny w różowo - pomarańczowo - czerwono - fioletowe paski, czyli generalnie kolory na topie ;)
Oczywiście wszystko na turkusowej podszewce, co sprawia, że torba się nie naciąga.
Szerokość - 28 cm
Długość - 37 cm
Długość rączek - 60 cm/2 (ich wysokość 30 cm)
A teraz najważniejsze. Cena. Nie lubię narzucać ludziom cen z kosmosu, więc jeśli jesteś zainteresowana/y to proszę zaproponuj kwotę, jaką jesteś w stanie zapłacić. Pewnie się potargujemy :)
A już wkrótce kolejna torba!
---
So finally - i made it!! :)
Finally i managed to fix some time and finish the bag. Actually to make it - A to Z!
In fact i should celebrate now, considering all my started/unfinished projects...
Ok, on to details. The outer layer of bag is made of braided orange, violet, red and pink knitwear. Turquoise satin lining makes the bag a bit more firm and stiff.
Width - 28 cm / 11''
Length - 37 cm / 14,5''
Handles lenght - 60 cm/2 / 23,6''/2 (30 cm / 11,8'' high)
And now the most important thing. Price. I don't like to dictate the prices from outer space to anyone, so if you're interested, please suggest the amount you're willing to pay. We can haggle about it a little. :)
And the next bag is in the making - coming soon!
Przychodzi taki moment w życiu, gdy zaczynasz się zastanawiać, czym tak naprawdę powinnaś się zająć, co sprawia Ci radość, dzięki czemu poczujesz się spełniona. Mój czas nadszedł właśnie teraz. Zapraszam do mojego skromnego świata.
sobota, 30 czerwca 2012
czwartek, 28 czerwca 2012
Prezentuję sukienkę surową bawełnianą :) / Presenting raw cotton fabric dress!
Kolejny z projektów semestralnych za mną. Góra pleciona z pasków. Dół z ruloników podklejonych materiałem usztywniającym (flizelina). Krótka, oczywiście odsłaniająca plecy, jak to zwykle bywa w przypadku moich projektów. Następnym razem obiecuję zasłonić większość pleców ;)
So here's another of my school projects. Braided top. Skirt made of scrolls taped with buckram. Short, not really covering back - as it usualy is in my projects. I promise to cover the back much more next time ;)
Fabric: raw cotton
Style: free
Size: rather small :)
Purpose: shop window or crazy bride's dress
Materiał: surowa tkanina bawełniana
Krój: dowolny
Rozmiar: raczej mały :)
Przeznaczenie: wystawa sklepowa bądź sukienka ślubna (dla odważnych!)
---
So here's another of my school projects. Braided top. Skirt made of scrolls taped with buckram. Short, not really covering back - as it usualy is in my projects. I promise to cover the back much more next time ;)
Fabric: raw cotton
Style: free
Size: rather small :)
Purpose: shop window or crazy bride's dress
A tak powstawała sukienka / the dress in the making:
Gotowa / Finished !
piątek, 11 maja 2012
Czas zacząć myśleć o wakacjach czyli zapieprz w szkole / Time to think about vacation - it's getting hectic at school!
Przedstawiam jedno z jak najbardziej rozwijających (nie żartuję) ćwiczeń wykonywanych na zajęciach (a w zasadzie w większości w domu). Projekt pareo oraz jego wersje na konkretnych wiązaniach.
Przecudne kolory mi wyszły :D Aż chce się jechać na wakacje... Enjoy! ;)
Niebawem kolejne prace!
---
I'm presenting one of the most developing (not kidding) exercises ever done at school [however mostly at home :)]. Pareo design and it's versions on a specific bond. What a beautiful colours :D Makes me want to go on vacation... Enjoy! ;)
More to come soon!
Przecudne kolory mi wyszły :D Aż chce się jechać na wakacje... Enjoy! ;)
Niebawem kolejne prace!
---
I'm presenting one of the most developing (not kidding) exercises ever done at school [however mostly at home :)]. Pareo design and it's versions on a specific bond. What a beautiful colours :D Makes me want to go on vacation... Enjoy! ;)
More to come soon!
sobota, 21 kwietnia 2012
wtorek, 7 lutego 2012
Sukienka z papieru...
Ostatnie dwa tygodnie spędziłam głównie przygotowując kreację do pokazu. Nie spałam, nie jadłam, zapomniałam gdzie jestem i jak się nazywam, Tymek za to zapomniał jak wygląda jego mama... Mimo małych wyrzutów sumienia myślę, że się opłacało. 7 godzin czekania przed pokazem było okrutne, za to atmosfera za sceną podczas pokazu - niepowtarzalna. Mogę nawet powiedzieć: chcę więcej!
Koncepcja sukienki zmieniała się kilka razy, łącznie z całkowitą zmianą wyglądu na trzy dni przed pokazem.
Poniżej zdjęcia z pracy nad projektem, wersja prawie ostateczna i ostateczna :) I oczywiście zdjęcia z pokazu.
Na projekt można głosować pod linkiem: http://ksa.edu.pl/sapu/ konkurs/id/654
Dziękuję :)
Ach! No i jeszcze jeden drobny szczegół. Sukienka wykonana jest ze sznurka papierowego, na szydełku. Do tego biała marszczona bibuła.
P.S. Dziękuję bardzo modelce - Paulinie Snakowskiej.
Koncepcja sukienki zmieniała się kilka razy, łącznie z całkowitą zmianą wyglądu na trzy dni przed pokazem.
Poniżej zdjęcia z pracy nad projektem, wersja prawie ostateczna i ostateczna :) I oczywiście zdjęcia z pokazu.
Na projekt można głosować pod linkiem: http://ksa.edu.pl/sapu/
Dziękuję :)
Ach! No i jeszcze jeden drobny szczegół. Sukienka wykonana jest ze sznurka papierowego, na szydełku. Do tego biała marszczona bibuła.
P.S. Dziękuję bardzo modelce - Paulinie Snakowskiej.
czwartek, 19 stycznia 2012
Braku czasu ciąg dalszy, więc trzeba to wykorzystać! ;)
W związku z tym, że wykładowcy w szkole oszaleli - zapomniałam jak się nazywam. Na szczęście pamiętam jak nazywa się moje dziecko i inni moi bliscy :)
I pewnie właśnie dlatego, że pamiętam - postanowiłam rozciągnąć dobę i uszyć dla nich kilka prezentów świątecznych. I mimo tego, że ostatnio prawie nie sypiam, a odkąd zaczęłam szkołę nie mam czasu na przyziemne sprawy, takie jak np. oglądanie przygłupawych seriali - niezmiernie cieszy mnie fakt, iż prezenty są zrobione w 100% przeze mnie. Bo kupienie gotowych ciuchów nie sprawiłoby mi najmniejszej przyjemności...
Efekty poniżej!
I pewnie właśnie dlatego, że pamiętam - postanowiłam rozciągnąć dobę i uszyć dla nich kilka prezentów świątecznych. I mimo tego, że ostatnio prawie nie sypiam, a odkąd zaczęłam szkołę nie mam czasu na przyziemne sprawy, takie jak np. oglądanie przygłupawych seriali - niezmiernie cieszy mnie fakt, iż prezenty są zrobione w 100% przeze mnie. Bo kupienie gotowych ciuchów nie sprawiłoby mi najmniejszej przyjemności...
Efekty poniżej!
wtorek, 6 grudnia 2011
Jedno wesele i ... zdjęcia!
Po kilku bardzo dłużących się miesiącach nareszcie mogę zademonstrować Wam moje dzieło! Może nie jest idealne, może nie jest najpiękniejsze, ale jest moje! Moja pierwsza suknia ślubna. W zasadzie moja pierwsza suknia. W zasadzie to trzecia rzecz jaką w ogóle uszyłam.
Suknia mojego projektu.
Ile pracy w to włożyłam, ile stresu się najadłam to moje. Wygląd panny młodej zrekompensował mi jednak wszystkie chwile z przekleństwami na ustach.
Poniżej zdjęcia pod tytułem suknia-in-da-mejking, a pod nimi zdjęcia sukni w pełnej krasie in ekszyn.
Suknia mojego projektu.
Ile pracy w to włożyłam, ile stresu się najadłam to moje. Wygląd panny młodej zrekompensował mi jednak wszystkie chwile z przekleństwami na ustach.
Poniżej zdjęcia pod tytułem suknia-in-da-mejking, a pod nimi zdjęcia sukni w pełnej krasie in ekszyn.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






























































